Pół roku temu o tej porze leżałam dygocząc ze strachu na zimnym stole, a moje oczy raziło ostre światło, niestety nie oślepiając na tyle, by zetrzeć z moich oczu widok ostrza, które za chwile przetnie mój brzuch.
Pół roku temu zostałam Matką.
Wcześniej nazwać się mogłam jedynie Brzemienną, Przy Nadziei, Oczekującą.
Dopiero stawałam się Matką, i nagle, jednym pociągnięciem skalpela chirurg stworzył mnie, wciąż nieśpiącą po nocach, w lęku, gotową do poświęceń, ciągle oczekującą, bo wszystko teraz w moim życiu i w życiu mojego dziecka dzieję się po raz pierwszy. Pierwsze karmienie, uśmiech, słowo, krok, najpierw niepewny, a kiedyś tak daleko od mamy, w nieznane…
Pamiętam, parę godzin później leżałam coraz mniej sparaliżowana i coraz bardziej obolała i myślałam tylko o tym, że gdzieś tam jest Moje Dziecko, Mój Synek, oddzielony ode mnie tak brutalnie, odebrany mi tak nagle. Może któreś z tych płaczących właśnie dzieci to on, a ja nawet nie mogę go utulić i powiedzieć „Cicho Kochanie, mamusia jest przy Tobie” tak jak powtarzam mu to teraz za każdym razem, gdy dotyka go Życie. A przecież jeszcze niedawno byliśmy ze sobą połączeni, on we mnie, ja nad nim jak parasol z ludzkiej skóry, jaskinia, matczyna grota, skorupka jajka chroniąca go przed światem.
Będę Cię dalej chronić, ale i przygotowywać dla Świata i dla Innych, a kiedyś dla Tej Wymarzonej, dla Innej Kobiety, która jednak nigdy nie odbierze mi mojego miejsca w Twoim życiu, więc nie muszę się bać, że Cię stracę.
KOCHAM CIĘ ANTOSIU.
Mama
środa, 5 sierpnia 2009
środa, 15 lipca 2009
Pora ożywić to miejsce
Tak, tak, założyć bloga - to dosłownie moment. Gorzej potem wtrybić się w systematyczne pisanie. Jak byłam mlodsza, szło mi trochę lepiej. Albo może byłam bardziej extrawertyczna. Albo może moje zycie wydawało mi się bardziej warte wzmianki. Teraz prowadzac "nidny" zywot matki, którego urozmaiceniem jest kolor kupy, mam wrażenie, że pisanie o swojej codzienności mogoby nie wzbudzić zainteresowania.
Ale wczoraj rutyna została przerwana - przydarzyło się kino i spotkanie z Kimś Bardzo Specjalnym:)
Obejrzałyśmy "Coco" i zrobiłyśmy napad na Oysho. Czy 30letnie kobiety nadal moga nosić koszulki ze Snoopym i Hello Kitty. Muszą:)
Wieczór bardzo fajny, choć jakoś nie wpłynął na mój humor. Meczy mnie jakiś dołek.
PS.Tony siedzi mi własnie na kolanach i smieje się widząc "robaczki" pojawiające się na ekranie.
Ale wczoraj rutyna została przerwana - przydarzyło się kino i spotkanie z Kimś Bardzo Specjalnym:)
Obejrzałyśmy "Coco" i zrobiłyśmy napad na Oysho. Czy 30letnie kobiety nadal moga nosić koszulki ze Snoopym i Hello Kitty. Muszą:)
Wieczór bardzo fajny, choć jakoś nie wpłynął na mój humor. Meczy mnie jakiś dołek.
PS.Tony siedzi mi własnie na kolanach i smieje się widząc "robaczki" pojawiające się na ekranie.
wtorek, 26 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)